chyba pisalas juz niedawno na ten temat . nie jestem pewna czy to ty ale pisala jedna bardzo mloda kobieta na ten temat. ja bym usunela ciaze gdybym sie dowiedziala o tym. nie pisze nic zlosliwie
Możesz tez odpowiedzieć cos w stylu: Juz rozumiem dlaczego tyle osób sie z ciebie wyśmiewa , nie martw sie kiedyś tobie stanie. Albo: zony sie zapytaj kiedy miała orgazm przy tobie
Bardzo prosze o pomoc nie daje juz rady;/ Wszystko co dotyczy układu hamulcowego, zawieszenia, układu kierowniczego i napędowego, skrzyni biegów Szukaj Wyszukiwanie zaawansowane
Polubienia: 1.2K,Komentarze: 23.Film użytkownika miś🙂 (@misi3k.misi3k) na TikToku: „nie daje juz sobie rady.. #22 #24”.37/999.
Prezydent powołał tymczasowy rząd (akt. 1) Fot. PAP/Paweł Supernak. Prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł w poniedziałek po południu Mateusza Morawieckiego na Prezesa Rady Ministrów; powołał także nowy rząd premiera Morawieckiego. Kilka stanowisk - w porównaniu z poprzednim rządem Mateusza Morawieckiego - zostało utrzymanych.
Nie umiem ich rozwiązać , ponieważ nie mam komu się wyżalić , i nie ufam ludzią już . 1. Podyszcie. Ktoś podszyl mi się na gg, i napisal do mojego kolegi takie zboczone rzeczy. Teraz sprawą zajmuje się policja. 2. Przyjaciólka - moja przyjaciólka przeczytala sms'y od chlopaka moje.
Szukam pracy wsrod ludzi juz bez komputera czuje ze to bedzie lepsze dla mnie, sprobuj i ty o ile jeszcze nie pracowalas z dziecmi czy cos takiego. Mam zbyt słaby głos do dzieci. Byłam na takiej rozmowie kwalifikacyjnej, gdzie 4 godziny spędziłam z dziećmi i to była lipa.
11 odpowiedzi na pytanie: Nie daję sobie już rady. Dodane ponad rok temu, Re: Nie daję sobie już rady. Edytko… niedługo naprawdę będzie lepiej… wiem, że Ci ciężko… przecież nie tylko zajmujesz się Kingą i domem, ale jeszcze studiujesz. Jesteś bardzo dzielna. Karmienie to największa mordęga w tym okresie.
nieda rady. Poprawna forma to "nie da rady" z "nie da" zapisywanym osobno. Przykłady: Moim zdaniem ich drużyna nie da rady tego wygrać. Mam wrażenie, że nie dam rady dostać z tego dobrej oceny. Zupełnie nie rozumiem tego tematu. Według mnie nie da rady tak dużo pracować na dłuższą metę. Bardzo go podziwiam.
Pomocy! juz nie daje rady 2013-05-20 22:32:16; Pomocy nie daje sam rady:(2010-08-18 23:16:09; Załóż nowy klub Poradniki z kategorii.
6RmF4. W kwestii mieszkaN, to wszystko tak gładko nie przebiega jakbys pragnął. Wymelduję patologię, brata i siostrę, odremontuję i wykupię. Pięknie, tyle, ze rodzeństwo Twoje tez tam mieszkało z mamą, to raczej , któres z nich powinno to zrobić. A gdzie Twój brat, który w życiu tulał się po rodzinach zastępczych miałby mieszkać? Chciałes byc za szybki to może złośliwie Ci nabil rachunki. Mieszkasz u babci od 12 lat, to poluj na babci mieszkanie po jej śmierci. Tyle, ze będziesz się musial dogadać (splacić) inne dzieci Twojej babci lub ich dzieci, poza tym z Twoich rodziców, którego mamą jest babcia. Po prawdzie do babci mieszkania oprócz innych krewnych, Twoje rodzeństwo będzie mialo takie samo prawo jak i Ty. I oczywiście ważne jest jaki status mieszkania, ma babci mieszkanie, bo może nie podlega dziedziczeniu.
Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 16 września 2009, 21:39 Kochane ja już nie daję sobie z tym wszystkim rady. Od kiedy postanowiłóam schudnąć jadłam mniej i codziennie jeżdżiłam po 70 minut na stacjonardym, nawet kiedy miałam zakwasy. Poprostu tkwi to w mojej psychice, bo jeżdżę do teraz, chcę jeszcze troche schudnąć, ale nie mam poprostu już siły na dalsze jazdy, jak nie pojeżdżę to mam straszne wyżuty sumienia. Ale ja już nie chcę tak jeździć dzień w dzień mam już dość tych wszystkich chcę rezygnować, a poprostu ograniczyć do np. 3 razy w tygodniu. Według mojego licznika przejeżdżając 45,6km spalam 912kcal jak mam sobie z tym poradzić jeśli jeszcze chcę schudnąć, a mięśnie odmawiają posłuszeństwa (wiem,że nie można tak przesadzać z ćwiczeniami, ale to tkwi we mnie żaden psycholog nie wchodzi w grę) Proszę doradźcie mi coś :( Anies21 16 września 2009, 21:52 ty jeździsz 7 dni w tygodniu po 70 minut bez przerw? oszalałaś dziewczyno...:/ Dołączył: 2009-01-13 Miasto: Kraków Liczba postów: 305 16 września 2009, 21:54 W taki sposób to dopracujesz się solidnych łydek, a nie spadku wagi :-)Nie licz spalanych kalorii. Raczej patrz na zegarek: po 20 minutach intensywnego ruchu organizm sięga po rezerwy tłuszczowe, więc wystarczy 30min jazdy, albo szybkiego marszu, albo lekkiego biegu, a juz jesteś na "plusie". Jest mnóstwo różnych form aktywności, więc może urozmaicaj (gimnastyka, pływanie...), bo jeżdżąc tylko na rowerze, rozbudowujesz kilka konkretnych mięśni, a to niezbyt pomaga na sylwetkę :-) NieLubieKminku 16 września 2009, 21:55 no wow ! ja jezdziłam w terenie po 70 minut ale nie codziennie !! a chudłam !! a co z brzuszkami ?? niby jazda odchudza nam wszystko po trochu ale może ogranicz rowerek do 3 razy a pozostałe dni ćwiczenia na inne parte ciała. Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 16 września 2009, 22:21 A jeśli tak nagle ograniczę ten rower do 3 razy w tygodniu to jak myślicie przyrtyję coś? Wkońcu jeżdżac dzien w dzien spalalam iles tam kcal ;/ Proszę doradzcie mi coś Dołączył: 2008-11-28 Miasto: Tarnów Liczba postów: 22471 16 września 2009, 22:32 Może zamiast rowera rób inne cwiczenia i nie dłużej niz 1 godzinę dziennie? Z przerwą w niedzielę, na przykład? Przecież mięśnie muszą odpoczać czasami. Dołączył: 2008-10-13 Miasto: Kołobrzeg Liczba postów: 1226 16 września 2009, 23:36 podziwiam...ja mam lenia do ćwiczeń :) Kiddo27 17 września 2009, 05:09 > no wow ! ja jezdziłam w terenie po 70 minut ale> nie codziennie !! a chudłam !! a co z brzuszkami> ?? niby jazda odchudza nam wszystko po trochu ale> może ogranicz rowerek do 3 razy a pozostałe dni> ćwiczenia na inne parte w terenie to zupełnie co innego- pracuje więcej mięśni, trzeba utrzymać ciało i rower w równowadze, jest o wiele bardziej efektywna, nie wierzę, że można w 70 min. jazdy na rowerze stacjonarnym wydatkować 900 kcal, to niemożliwe, musiałaby koleżanka ważyć z 90 kg jak nie więcej i zasuwać w tempie które doprowadziłoby ja conajmniej do osłabienia i wymiotów, nie ekscytujcie się tak wskazaniami liczników na urządzeniach cardio, sory, ale liczba spalanych kalorii zależy od wielu czynników:wiekumasy ciałastopnia wytrenowania i masy mieśniowejtętnajeśli nie wprowadzasz żadnych z powyższych danych do zegara treningowego, to na penwo nie spalasz tylu kaloriite liczniki wprowadzają w błąd, przez co błędnie szacujemy ujemny bilans energetyczny, być może wychodzimy przez to na zero, albo na niewielki minusik- stąd brak efektówja już dawno przestałam się oszukiwać... radzę Wam to samo Dołączył: 2009-04-02 Miasto: Toronto Liczba postów: 1959 17 września 2009, 06:55 Dziewczyny błagam was ja już nawet nie mam czasu na ćwiczenia jedynie ze 3-4 razy w tygodniu po 70 minut. Jak myślicie przytyjęjak ograniczę się tak z dnia na dzień?? Pomocy :(:(:(:( ja już nie daję rady :(:(:( mroowa49 17 września 2009, 07:39 Puknij się w głowę. Robisz sobie zaprawę jak zawodowy kolarz. Zrąbiesz sobie stawy. Twój organizm sam Ci mówi - dość! No pewnie, że nie utyjesz! Jak mniej jesz to wystarczy 3 razy rowerek w tygodniu po 30 minut. A najlepiej wprowadzić raz w tygodniu zamiast rowerka inne ćwiczenia na inne partie mięśni.
#1 nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 21 kwiecień 2016 - 10:25 Do góry #2 nie daję już rady nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 21 kwiecień 2016 - 10:27 Nie mam z kim porozmawiać, myślałam ,że może coś napiszę ale też mi nie wychodzi. Do góry #3 Gość_atamina_* Napisano 21 kwiecień 2016 - 10:30 Witaj Zawsze możesz napisać pw Zapraszam do wyżalenia się ... Do góry #4 nie daję już rady nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 21 kwiecień 2016 - 13:11 Taki stan trwa od kilku lat, jest coraz gorzej. Trzy lata temu byłam u psychiatry- raz, więcej nie miałam odwagi. Wstydziłam się chyba moich zalów i płaczu. Od kilku lat nie mogę sobie poradzić ze łzami. Bardzo mi przeszkadzają w kontaktach z innymi ludźmi. Dużo spraw zostawiam niezalatwionych właśnie przez te moje głupie łzy. odczepSię lubi to Do góry #5 nie daję już rady nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 21 kwiecień 2016 - 13:11 Jak sobie z nimi poradzić? Do góry #6 Gość_atamina_* Napisano 21 kwiecień 2016 - 18:53 Posłanie do nadwrażliwychKazimierz Dąbrowski Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi za waszą czułość w nieczułości świata za niepewność wśród jego pewności Bądźcie pozdrowieni za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych Bądźcie pozdrowieni za to, że odczuwacie niepokój świata jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie Bądźcie pozdrowieni za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata za wasz lęk przed bezsensem istnienia Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie Bądźcie pozdrowieni za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym i praktyczność w nieznanym za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego Bądźcie pozdrowieni za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami Bądźcie pozdrowieni za waszą twórczość i ekstazę za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno Bądźcie pozdrowieni za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane za to, że niepoznanie się na waszej wielkości nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was Bądźcie pozdrowieni za to, że jesteście leczeni zamiast leczyć innych Bądźcie pozdrowieni za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana przez siłę brutalną i zwierzęcą za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego za samotność i niezwykłość waszych dróg bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi Bądź pozdrowiona Myślę,że terapia u psychologa pomoże Ci je okiełznać (przecież one nie głupie,tylko piękne)Czasami tylko bywają zbyt nachalne Do góry #7 nie daję już rady nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 22 kwiecień 2016 - 05:43 Te błogosławieństwa do mnie nie pasują, niestety. Ja jestem wiecznie zła, wściekła się z byle powodu, nic mnie nue cieszy, ciągle o coś się martwię. Najbardziej martwi mnie brak pieniędzy i mąż alkoholik. Do góry #8 molenka molenka Molly Administrator 14406 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 22 kwiecień 2016 - 13:41 Te błogosławieństwa do mnie nie pasują, niestety. Ja jestem wiecznie zła, wściekła się z byle powodu, nic mnie nue cieszy, ciągle o coś się martwię. Najbardziej martwi mnie brak pieniędzy i mąż alkoholik. jesteś w terapii dla rodzin AA? Do góry #9 nie daję już rady nie daję już rady Nowy uczestnik Bywalec 6 postów Imię:Ewa @Przywołaj Napisano 22 kwiecień 2016 - 14:18 Próbowałam z AA ale to nie dla mnie. Nie potrafię siedzieć w miejscu , nosi mnie. Byłam dzisiaj u psychiatry...zapisałam się do psychologa.... Do góry #10 Paweł 1983 Paweł 1983 Zadomowiony Bywalec 6383 postów Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 22 kwiecień 2016 - 21:35 Te błogosławieństwa do mnie nie pasują, niestety. Ja jestem wiecznie zła, wściekła się z byle powodu, nic mnie nue cieszy, ciągle o coś się martwię. Najbardziej martwi mnie brak pieniędzy i mąż alkoholik. zmienić męża! Jak woli wódę to niech z nią zostanie! molenka i odczepSię lubią to Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli...widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy.... Do góry #11 Gość_atamina_* Napisano 23 kwiecień 2016 - 15:05 Te błogosławieństwa do mnie nie pasują, niestety. Ja jestem wiecznie zła, wściekła się z byle powodu, nic mnie nue cieszy, ciągle o coś się martwię. Najbardziej martwi mnie brak pieniędzy i mąż alkoholik. Widziałaś kogoś błogosławionego kto miałby drogę życiową usłaną różami ? Do góry #12 odczepSię odczepSię Bywalec Bywalec 869 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Opole @Przywołaj Napisano 23 kwiecień 2016 - 17:38 Widziałaś kogoś błogosławionego kto miałby drogę życiową usłaną różami ? Nie mów tak, to jej nie pomoże. Współuzależnienie to nie błogosławieństwo, a ciężar. Do góry #13 Gość_atamina_* Napisano 23 kwiecień 2016 - 17:40 Nie mów tak, to jej nie pomoże. Współuzależnienie to nie błogosławieństwo, a ciężar. nie pierdziel .....no zobacz nie wiedziałam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Ech............................ odczepSię lubi to Do góry
Odpowiedzi Nic dziwnego, że nie dajesz już rady, ale niepoddawaj się, z tej sytuacji jest wyjście. Myślę, że powinnaś szczerze porozmawiać z tatą, on zapewne myśli, że wszystko jest okej i nie zdaje sobie sprawy z problemu. Porozmawiaj z nim szczerze, powiedz mu o wszystkim, o prawdopodobnej depresji, o tęsknocie, o zdradach twojej matki, powiedz mu to wszystko co tu napisałaś. Spróbujcie poszukać razem jakiegoś rozwiązania. Jeśli nic cię w Polsce nie trzyma, to może byś zamieszkała razem z nim, akurat się zaczynają wakacje, to mogłabyś je poświęcić na naukę niemieckiego. Nie poddawaj się, myślę, że twój ojciec cię wesprze i znajdziecie razem jakieś rozwiązanie. zuza_07 odpowiedział(a) o 16:03 Myślę, że powinnaś poważnie porozmawiać ze swoim tatą o całej sytuacji o zdradach twojej mamy, jej braku zainteresowania twoją osobą, o myślach samobójczych może nawet o depresji i to że za nim tęsknisz i go potrzebujesz. Na pewno twój ojciec coś wymyśli. Reddock odpowiedział(a) o 16:06 Skup się na sobie i nie pozwól by toksyczna atmosfera w ciebie przenikała. Ty wiesz najlepiej jakie może być wyjście z sytuacji. Jednak samobójstwo to raczej ucieczka od niej, a nie rozwiązanie. Zmierz się z tym. Opracuj plan działania i z każdym dniem staraj się go realizować. Nie wiem czy będzie to przeprowadzka do niemiec, czy sprowadzenie taty tutaj, czy pójście na swoje, czy może po prostu odcięcie się od tego lub inne rozwiązanie. Nie musisz od razu osiągnąć celu, ale ważne żebyś dążył do niego Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub